<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Opowie wigilijna> 
<author_1=Stanisaw Mroek>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1951">
<month="12">
<date=1951-12-24>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Najbliszym pocigiem mia uda si do rodziny korzystajc z ferii witecznych. Rytm k usypia. Tom Kulawego diaba opad na kolana studenta. Gdyby i jego jaki Asmodeusz postawi ponad miastem i otwar mu wntrza domw.
A gdyby?.
Lecieli noc, wiatr owija si wok nich, plczc im midzy kolanami poy paszczy. Na koniec stanli na szczycie wiey kocielnej. W ciemnoci rysoway si odrapane mury duej kamienicy.
 Skd ja znam ten dom?  zastanowi si student. Na to Asmodeusz:
 Przegldae niedawno rocznik ilustrowanego pisma sprzed 25 lat. W jednym z witecznych numerw widziae rysunek wyobraajcy t wanie kamienic w przekroju. Scena w suterenach przedstawiaa czowieka z opuszczonymi rkami, siedzcego na zydelku, kilkoro pnagich dzieci skupionych koo pieca bez ognia. Wyej na rysunku  scena na pierwszym pitrze: dugi st i yrandole, panowie we frakach i panie w piknych sukniach. Podpis pod rysunkiem brzmia: Wigilia.
 Zobaczmy wic, co kryje si we wntrzu tej kamienicy.
 Nic. Kamienica przeznaczona jest do rozbirki
 A ludzie?
 Hrabia jest w Londynie. A ci z suteren...
Tu Asmodeusz odkry dach na nowym bloku robotniczego osiedla.
 No dosy bdzie...  zacz zbiera z doni ciasto.
ona si miaa: Widzisz odznaczony Sztandarem Pracy racjonalizatorze. Cho przy wicie raz zobaczysz, e nasza babska praca i nasze kopoty to te nie byle co.
Zaspia si: eby wiedzia, e dwie godziny staam w kolejce po mk na to ciasto.
 Na ciasto. Oj, kobieto, kobieto.  Popatrzy na ni, na dzieci ubierajce choink. Zrozumieli si. Miewali ju w yciu wita bez chleba i wiata.
May pokoik. Rozmawia dwoje:
 Przyjechae? Jak dobrze! Kiedy wreszcie bdziemy razem?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
